1b Podróż z Berlin (Niemcy) do Amsterdam (Holandia) Podróżuj z Berlina do Amsterdamu pociągiem ICE InterCityExpress, Intercity. Czas podróży najszybszym połączeniem kolejowym wynosi 05:50 godzin. Kup bilet na pociąg od 29 EUR. Stacja początkowa Twojej podróży pociągiem to Berlin Hbf. Stacja przyjazdowa to Amsterdam Centraal.
Odkryj jej fascynujące miejsca, czerp inspirację z różnorodnych kultur i poznawaj nowych ludzi. Wszystko to możliwe dzięki EuroPodróże, które zapewnią Ci wygodne i niezapomniane doświadczenia podczas podróży koleją. Sprawdź najpopularniejsze połączenia: Berlin-Monachium. Berlin- Hamburg. Kolonia-Paryż. Paryż-Nicea. Nicea
Rocky Mountaineer to firma, która proponuje szereg wycieczek i urlopów pociągiem, z których do najbardziej znanych należy First Passage to the West. Trasy z Vancouver prowadzą wysoko, w kanadyjskie Góry Skaliste, przez przełęcze górskie i rozległe kaniony, aż po dzikie tereny Kolumbii Brytyjskiej. Dalej, przez Albertę aż do Banff
Fast Money. Czym różni się ekonomia socjalizmu od ekonomii kapitalizmu? Tym czym krzesło elektryczne od zwykłego krzesła – mawiano niegdyś. Dziś socjalizm dogorywa na Kubie i w Korei Północnej, ale jego pozostałości można wciąż znaleźć w różnych krajach świata. W Polsce jednym z reliktów starych, słusznie minionych czasów jest PKP, dla niepoznaki podzielone w ostatnich latach na PKP Przewozy Regionalne i PKP Intercity. W czasach mojej bardzo wczesnej młodości, gdy na półkach sklepowych podziwiałem głównie ocet, a po butelkę Coca-coli stałem w kolejce ciągnącej się, jak mawiają policjanci, „na dwa albo trzy magazynki", skrót PKP rozszyfrowywano w mało subtelny sposób jako: „Po co, k….a, podróżujesz?”. Od tego czasu zmieniło się wiele – orzeł zyskał koronę, Balcerowicz uratował finanse, Michał Listkiewicz załatwił nam Euro 2012 – tymczasem PKP gdzieś z boku tych wielkich przemian „trwało i trwa mać” – jak mawia premier Pawlak. Niestety wobec permanentnego braku autostrad w naszej ojczyźnie oraz niewielkiej liczby lotnisk wobec wspomnianego wcześniej Euro 2012 nasza dzielna kolej miała się stać atutem Polski. I być może nim będzie – pod warunkiem, że podróże koleją będziemy reklamować hasłem „przenieś się wraz z nami w czasie. Następny przystanek – rok 1970”.Podróż z Bydgoszczy do Warszawy trwa dziś w Polsce 3 godziny 43 minuty. Zważywszy, że oba miasta dzieli ok. 284 km to dość długo – bo np. z Krakowa do Warszawy jedzie się 2,5 godziny, mimo że odległość jest podobna. Gdybym był złośliwy mógłbym też zwrócić uwagę, że np. TGV taki dystans pokonuje w godzinę, no ale my mieliśmy dwie wojny, dwie okupacje, Gomułkę, stan wojenny, Jaruzelskiego, Leppera – więc na TGV musimy jeszcze poczekać. Te 3 godziny 43 minuty biorą się stąd, jak tłumaczył mi kiedyś pewien kolejarz, że tory między Toruniem a Bydgoszczą są dość sfatygowane, wymieniać ich nie ma komu, w związku z czym podróż wydłuża się o jakąś godzinkę. Trudno – dwie wojny, dwie okupacje, z losem jechałem ostatnio z Bydgoszczy do Warszawy odliczając owe 3 godziny 43 minuty. Po 3 godzinach 20 minutach znalazłem się na wysokości leżącego na zachodniej rubieży Warszawy Ursusa. Odetchnąłem z ulgą - mimo intensywnych opadów śniegu udało się dojechać do stolicy bez opóźnień. Nawet w myślach chwaliłem już dzielnych kolejarzy, że w odróżnieniu od drogowców zima ich nie zaskoczyła. I wtedy pociąg stanął…Po 5 minutach zacząłem się trochę martwić. Po 10 minutach zacząłem nerwowo zerkać na zegarek. Po 15 minutach postanowiłem zasięgnąć języka u konduktorów. I tu niespodzianka. Mimo że pociąg stał kilkaset metrów od Dworca Zachodniego, konduktorzy z rozbrajająca szczerością poinformowali mnie, że… nie mogą nawiązać łączności z dworcem. Sic! W związku z czym nie mogą mi powiedzieć kiedy pociąg ruszy, czy w ogóle ruszy i o co w ogóle chodzi. Ta wypowiedź mnie nie satysfakcjonowała, jako że troszkę spieszyłem się do pracy, więc ponowiłem pytanie. Tym razem usłyszałem, że przecież wszyscy stoimy w tym samym pociągu i obsługa też już by chciała dojechać do Warszawy, więc nie powinienem się awanturować, tylko cierpliwie czekać, a razem ze mną pełen pociąg pasażerów. Minęło 30 minut. Konduktorzy wciąż nie byli w stanie nawiązać kontaktu z dworcem, morale pasażerów spadało. Znajdujący się w składzie pociągu Wars kusił ciepłymi napojami, ale nikomu nie wpadło do głowy, aby obniżyć poziom frustracji pasażerów wręczając im np. kawę gratis. Co to, to nie. Po godzinie wreszcie się udało nawiązać kontakt z dworcem i uśmiechnięta konduktorka poinformowała pasażerów, że… postoimy jeszcze 30 minut. A może dłużej. W tym momencie jeden z pasażerów westchnął, wyjął komórkę i poinformował swoją żonę, że niestety nie zdąży na samolot, a ja wysiadłem „w polu" i brnąc w śniegu po kolana dotarłem do postoju taksówek. Czego nauczyła mnie ta przygoda? Po pierwsze – tego, że socjalistyczne przyzwyczajenia pracowników państwowych molochów trudno wyplenić nawet po 20 latach wolności. Dla PKP w momencie gdy kupię bilet przestaje być klientem, a staje się frajerem, który teraz powinien być wdzięczny kolei jeśli w ogóle dowiezie go do miejsca przeznaczenia. Po drugie – tego, że monopol zawsze szkodzi, bo mimo że teraz kiedy słyszę PKP zagryzam nerwowo zęby, to i tak następnym razem jadąc do Bydgoszczy będę musiał skorzystać z usług PKP, bo na samolot na razie mnie nie stać, a PKS… to temat na inne opowiadanie. Po trzecie – już dziś uśmiecham się na myśl, jak tłumy angielskich kibiców uwięzione np. między Poznaniem a Warszawą w drodze na mecz swojej reprezentacji usłyszą wypowiadany łamanym angielskim komunikat, że muszą poczekać jeszcze godzinkę albo dwie, chociaż ich pupile wybiegną na murawę za 45 minut. Znając temperament angielskich kibiców śmiem przypuszczać, że zanim wysiądą w polu wytłumaczą dobitnie polskim kolejarzom jak funkcjonuje kolej w Europie w XXI wieku. Szkoda że muszę na to poczekać jeszcze dwa lata.
"Podróż koleją skraca czas" brzmiało hasło w jednej z komedii Stanisława Barei. W polskich realiach hasło nie straciło nic a nic na sarkazmie - podróż z Warszawy do Łodzi zajmuje około trzech godzin. Daje to średnią prędkość (pi razy oko) czterdziestu kilometrów na godzinę. Wychodzi więc na to, że koleje polskie to jakieś straszne badziewie. Nie byłoby to dziwne, gdyby kolej w Polsce była tania. Generalnie bowiem nikogo nie powinno dziwić, że tania rzecz jest badziewna. Niestety czytając co jakiś czas wiadomości z Polski natykam się na niusy o umorzeniu kolejnych długów kolei albo na coraz to nowych strajkach z żądaniami subsydiowania / umorzenia / rewaloryzacji / blablabla. Nie ma co udawać, koleje polskie to drogie i badziewne jak jest we Francji? Uczciwie trzeba przyznać, że kolej we Francji (SNCF) też swoje kosztuje. Sporo idzie na nią pieniędzy publicznych a i bilety do najtańszych nie należą. Jakość oferowana przez SNCF jest różna - raz gorsza, raz lepsza. Jednak jedna perełka przypomina że cała ta kasa pompowana w kolej francuską nie rozpływa się perełka, to rzecz jasna pociągi bardzo dużych prędkości, czyli TGV (Très Grande Vitesse). TGV to sieć połączeń między najważniejszymi miastami we Francji. Połączenia obsługują nowoczesne pociągi; futurystycznie dynamiczne z zewnątrz, ciche i wygodne w otwarto nową linię TGV z Paryża do Strasbourga na wschodzie Francji. Z tej okazji obity został nowy rekord prędkości: 574,8 km/h (tutaj jest filmik relacjonujący bicie rekordu).Warto przytomnie dodać, że po pierwsze, to bicie rekordu dokonało się specjalnym pociągiem (bez pasażerów); "normalne" pociągi TGV nie rozpędzają się do takiej prędkości - wystarcza im "skromne" 300 km/h. Po drugie pobicie tego rekordu sporo kosztowało: szyny musiały być równiusieńkie i głaciutkie jak kartka papieru. Przewody musiały zostać rozpięte równiutko co do milimetra (bez żadnych wahnięć)! Na dodatek pantograf (pałąk) jak i przewody pokryto jakąś (koszmarnie drogą) substancją redukującą tarcie. I wszytko to na odcinku kilkudziesięciu kilometrów!!!Tak czy siak jedna rekord (pięćset siedemdziesiąt cztery kilometry na godzinę!!!) robi wrażenie - przynajmniej na mnie. Francuscy kolejarze też są dumni z tego rekordu. Najszybszy pociąg świata można ostatnio podziwiać pływającego dumnie Sekwaną na barce. Rekordowe TGV, niczym zwycięska armia, triumfalnie paraduje środkiem miasta! Wiwat!Ojoj... Kiedy zobaczę taką paradę na Wiśle albo Odrze? Coś mi się widzi, że raczej Pociąg zacumował niedaleko Wieży. Nie uszło to bystremu oku leniwego obserwatora ;-)
Podróżowanie pociągami po Rosji może wydawać się dość czasochłonnym przedsięwzięciem, a to ze względu na dalekie dystanse dzielące poszczególne miasta. Świadomi tych odległości Rosjanie wprowadzili wiele udogodnień i szybkich połączeń, dzięki którym zaoszczędzisz swój czas. Nową klasyfikację pociągów w Rosji przedstawiamy poniżej. Superszybkie połączenia kolejowe oferowane są przez rosyjskiego przewoźnika od 2009 roku. Kilka najważniejszych miast, tj: Moskwa, St. Petersburg, Nizhny Novgorod oraz Veliky Novgorod zostały połączone zmodernizowaną siecią, a pojazdy osiągają na niej prędkość przeszło 200 km/h. Znacznie skraca to czas podróży, ale nie zapomniano w tym przypadku i o komforcie pasażerów. Pociągi są nowe, czyste, oferują maksymalne wyciszenie i pełną automatyzację wewnątrz. Podróż w takich warunkach przebiegnie nie tylko szybko, ale i niemal nieodczuwalnie. Ponadto kursują one także do stolicy Finlandii –Helsinek, więc w ten sposób można urządzić sobie całkiem interesującą wycieczkę. Ta klasa pociągów jest obecnie najszybciej rozwijającą się grupą i według planów Federacji Rosyjskiej, do 2030 roku ma połączyć wszystkie okoliczne konglomeracje, skracając czas podróży między nimi do 1,5 godziny. Nowoczesne pociągi Sapsan skrócą podróż z Moskwy do St. Petersburga do 2,5 godziny fot. Oczywiście w Rosji nie zabraknie także klasycznych pociągów, znanych i z naszego podwórka. Choć pierwszy tego typu pojazd stworzono w 1931 roku, to współcześnie niczym nie przypominają one już swoich pierwotnych wersji. Wszystkie pociągi tego typu cechują się dość oryginalnym wystrojem na zewnątrz, jak i wewnątrz pojazdu, co nadaje im unikalny charakter i pozwala przenieść się do nieco innej rzeczywistości. Dla ułatwienia mają one także swoje nazwy, które wyświetlają się na początku składu oraz na tablicach informacyjnych. Dla komfortu pasażerów wszystkie składy wyposażone są także w specjalne przedziały sypialne o klasycznym, albo podwyższonym standardzie. W trakcie każdego przejazdu istnieje także możliwość skorzystania z wagonu restauracyjnego i posmakowania lokalnych specjałów. Specjalną grupę pociągów klasycznych przekształcono w 2009 roku w pociągi Premium. Mają one nowy, odświeżony design i charakteryzują się nieco innym rozmieszczeniem wagonów w środku. Póki co, kursują na kilku trasach z Moskwy do miast: Kazań, Adler, Gorky, Novorossiisk, Svedlovsk oraz Rostov. Co szczególnie ważne, w tej klasie pociągów możliwe jest dokonywanie wcześniejszych zakupów biletów po niższych cenach oraz korzystanie z sezonowych promocji. Źródła:
podróż koleją skraca czas podróży pociągiem